logo

Zabawa karnawałowa.

Napisane przez amazur dnia Luty 19th, 2012

Z racji kończącego się karnawału w sobotę 18 lutego została zorganizowana zabawa karnawałowa dla dzieci i młodzieży. Oprawę muzyczną zapewnił jak zawsze zespół No Way. Chłopcy spisali się świetnie, a nawet dodali nowe utwory do swojego repertuaru takie jak np. hit ostatnich tygodni "Ai se eu te Pego".  Nie zabrakało także tradycyjnych zabaw jak "Chusteczka" czy "Pociąg". Wiele dzieci przygotowało piękne stroje, niektórych w przebraniu aż trudno było poznać!

Pomimo, że zdecydowaną większość stanowiły młodsze dzieci to wszyscy razem świetnie się bawili.

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć, które dostępne są w galerii parafialnej tutaj

 

 

Zimowisko w Krynicy.

Napisane przez amazur dnia Luty 19th, 2012

Drugi tydzień ferii wraz z naszym opiekunem księdzem Rafałem spędziliśmy jak co roku w Krynicy. Zapraszamy do przeczytania relacji naszego stałego sprawozdawcy Damiana :)

 

 

Pogoda przed tegorocznym wyjazdem na krynickie Słotwiny nie napawała optymizmem. Na myśl o tym, że za oknem panuje 20-sto stopniowy mróz traciłem cały zapał do jazdy na nartach. Okazało się jednak, że po paru dniach codziennego uczestniczenia we Mszy Świętej natura stała się dla nas nieco bardziej łaskawa.
Wyjazd tradycyjnie się opóźnił, przy czym chyba nikt nie liczył, że wyjedziemy punktualnie, no ale trzeba dodać, że tym razem powodem był szczytny cel – na prośbę pana Bronka Łagody pomogliśmy wynieść ławki z kościoła… Podróż przebiegła szybko, nawet nie zdążyłem się wyspać, na miejscu za to, nie czekało na nas miłe powitanie. Ksiądz dyrektor schroniska PTTK, w którym zamieszkaliśmy, zaprosił nas na świetlicę i zapoznał z restrykcyjnym regulaminem ośrodka. Co ciekawe najbardziej dokuczliwym był punkt wprowadzający ciszę nocną już o godzinie 22:30, największy kłopot z jego przestrzeganiem, jak się okazało, mieli animatorzy, zresztą ze mną na czele. W pokojach przeznaczonych dla chłopaków z kolei, omal nie doszło do aktów przemocy, a spór toczył się o wybór pokoju. Ostatecznie rzut monetą orzekł, że los pokarał moją grupę i musieliśmy się rozpakować w „niechcianym” pokoju. Swoją drogą, potem uznałem, że był to jednak szczęśliwy traf, mieliśmy bowiem dzięki temu więcej szafek ;)

Tegoroczny debiut na stoku przebiegał przy przerażającym zimnie, na wyciągu wiało tak, że nie czułem twarzy, wiele osób zrezygnowało ze zjeżdżania w takich warunkach, a po dwóch dniach kilka innych miało już odmrożone fragmenty skóry na nosie.

Mimo to najlepiej bawiły się nasze drogie „inwalidki” ;) przepraszam za to określenie, ale jest bardzo pieszczotliwe. Ich pierwsza zabawa, jaką nam zaprezentowały, to turlanie się pod kasą wyciągu. Mi śmiać się chciało nie tyle z ich widoku, gdy całe oblepione w śniegu lądowały u podnóża górki, ale ze zdziwienia ludzi, którzy przyszli zjeżdżać na nartach i nagle zaczęli się zastanawiać czy dobrze trafili. To jeszcze i tak nic… pokój dziewcząt był skarbnicą zabawnych anegdotek, pewnego wieczoru na dźwięk używanego pilnika do paznokci, jedna z pań zaczęła grozić pozostałym, że zrzuci im na głowę sufit… dobrze, że mnie tam nie było, bo o ile potraktowano to jako żart, widząc takie chucherko siłujące się z masywnym sufitem, sam wpadłbym w przerażenie. Innym razem pędząc na obiad ta sama z nich była tak głodna, że wszem i wobec ogłosiła, iż staranuje wszystkich, którzy staną jej na drodze do kuchni ;) Z tego powodu ksiądz Rafał całe popołudnie chodził głodny, bo na obiedzie tak się z tej sytuacji śmiał, że zabrakło mu czasu na jedzenie. Jakby tego było mało, prawdziwy terror rozpoczął się, gdy dołączyła do nich trzecia członkini mafii Zza Rzeki… Wypad na sanki tak rozruszał dziewczyny, że zaczęły „zatapiać” głowę w śniegu, niestety w trakcie wygłupów nie zważały na to czy śnieg jest czy go nie ma. Zabawnie musiała wyglądać dziewczyna, która uderza głową w drewniane ogrodzenie ;) zabawa była przednia ( pozdrawiam Psiapsiółę i jej bolącą głowę ). A tak na marginesie, gdy poszliśmy na łyżwy, to jednego z panów zniesiono z lodu na noszach, ale mam nadzieję, że to nie sprawka naszych mafii i taranek.

Pogoda, jak wspomniałem z dnia na dzień była coraz lepsza i narciarskich szaleństwa mieliśmy pod dostatkiem. Oczywiście, nie obyło się bez ofiar. Jakby popatrzeć na nas można by odnieść wrażenie, że trenujemy rugby – potłuczone palce i żebra, podbite oczy… Pochwalić muszę na pewno początkujących, którzy szybko pojmowali tajniki jazdy na nartach, Rudy pod koniec tak wymiatał, że nie poznawałem go, podobnie jak Ola i Karolina. Nie omieszkam się pochwalić, że ja zostałem zganiony za zbyt szaleńczą i niebezpieczną jazdę ;) ale to nie moja wina, to Eryk jechał tak szybko, a ja nie mogłem odstawać. Stąd też wziął się suchar na mój temat: Jak Damian zjeżdża na nartach? Zjeżdża na pałę.

Co dzień każda z grup wypełniała inny dyżur, a najbardziej dokuczliwym był sanitarny, kiedy to należało zmywać łazienki. Komplikacje pojawiały się gdy wybijała cisza nocna, a panie z równoległej wycieczki czyniły sobie z toalet królestwo, no i chłopaki, wyposażeni w mopy musieli czekać, aż kobiety wyjdą na zewnątrz. Ksiądz uważał, i wypada się z nim zgodzić, że najważniejszym było jednak obstawienie Mszy Św. Moją grupę, ten zaszczyt objął na początku. Naturalnie nie znaleźliśmy wśród siebie dobrego psalmisty, dlatego wyszliśmy na środek wszyscy i zaśpiewaliśmy wspólnie, myślę, że wyszło nieźle, ale na pewno dziewczyny radziły sobie z tym lepiej.

Wieczorami nie mieliśmy na stałe nic zaplanowane na stałe, więc doraźnie wymyślaliśmy sobie jakieś rozrywki, czyli film ;) najczęściej, bo nie zapominam o wieczorku pogodnym, na którym cała mafia Zza Rzeki została, ową rzeką, zalana. Wracając do filmów, wspólnie obejrzeliśmy „Zaplątanych”, a główna bohaterka – Roszpunka, spodobała się szczególnie dziewczynom. W ogóle filmy były raczej dostosowane do gusta kobiet, pewnego wieczoru, jako „cieć techniczny” przyszło mi oglądać z nimi „Szkołę uczuć”, najbardziej płaczliwy film jaki tylko znalazły. I nie przeczę, film bardzo ładny, mnie również się podobał, miałem jednak problem ze spakowaniem sprzętu w potokach damskich łez… ;) Faceci oglądali oczywiście to co lubią, pamiętam „Resident Evil” czyli mniej więcej „ładna laska ich zabija, bo jest ich nieskończoność”. Męskie kino.

Centrum naszych spotkań była jednak świetlica, tam ustawiały się kolejki do bilardu i piłkarzyków. Gdy raz grałem w bilard objawił się mój talent… białą bilą leżącą na stole postrzeliłem Maćka wprost w kolano ;) niebywała sztuka. Przy piłkarzach męczono raczej księdza, który dzielnie sobie radził wspomagany przez siostrzenicę Karolinkę. Ta z kolei miała iście królewskie życie, wszystkie dziewczyny pragnęły się nią opiekować, wiązać włosy, przytulać itd.

Może się to wydać dziwne, ale nocą, pod oknem naszego pokoju, jakiś szaleniec bezustannie jeździł Ursusem… Nam również wydało się to zastanawiające, ale zmuszeni byliśmy się z tym pogodzić i zasypiać przy odgłosach ciągnika. Wszystko zrozumieliśmy w ostatni wieczór, kiedy okazało się, że jeden z nas, w nocy stawał się owym Ursusem ;) eh… chrapanie. Tak, ostatni wieczór… to nie był jednak czas Ursusa, bowiem tego dnia odwiedziła nas sama Dorotha! Aż żal mi, że na scenie zabrakło wtedy Maartha’y, cóż to byłoby za wydarzenie. Dorotha zaszczyciła nas jako gość specjalny wieczoru ( zdjęcia zobaczycie na naszych profilach na facebooku ) i główna gwiazda show „Randka w ciemno”. O jej względy rywalizował m.in. typ od ciągnika, ale bezkonkurencyjnym Casanova stał się Tomasz Tomi Portal. Nie wiem skąd ten gość się wziął, wpadł w ostatniej chwili, no ale co tu dużo mówić, zgarnął Dorotha’ę do sypialni księdza… A potem focie! Najpierw obejrzeliśmy wszystkie zrobione w tygodniu, a zakończyliśmy sesją zdjęciową, foto by Lodzik ;)

Nie zapominajmy o naszych lokalnych bohaterach, jak pani Basia, która gotowała nam smaczne obiady co prawda, ale niestety papier toaletowy dozowała w małych ilościach, o czym ja na szczęście nie miałem okazji się przekonać, ale słyszałem dużo skarg, że papier znika… albo, że teleportuje się raz na jedno piętro raz na drugie. A może po prostu się zużywał, w co pani Basia uwierzyć nie chciała. No i Pigmej! Pan „smoookiiii wy”, „ty smoku Ty” ;) Ale trzeba przyznać, że bez niego byśmy nie pojeździli, bo to on kupował nam zniżkowe karnety.

I wreszcie w ostatni dzień, tuż przed wyjazdem, odbyła się długo wyczekiwana gala „Zbigniewy 2012”. Ze wstydem przyznam się, że dopiero po raz pierwszy miałem zaszczyt w niej uczestniczyć, stąd moja fascynacja tym wydarzeniem. Elitarność nagród potwierdził fakt zmniejszenia ich liczby do zaledwie dwóch, a w dodatku, jedna ze statuetek symbolizowała pół-nagrodę. Bezsprzecznie Zbigniewa 2012 otrzymał Ursus i nie ma tu wątpliwości, pół-Zbigniewa dostał obiadowy Święto – Rap, w pokonanym polu pozostawiając liczne inne kategorie, na których wymienienie nie wystarczyłoby mi tu czasu.

Tak właśnie to było, szybko się skończyło, pokoje zostawiliśmy po sobie czyste ( tak, kolejny raz można było obserwować panów z mopem i miotłą ), a powrót był tak szybki, że tym razem, to nie mogłem w to nawet uwierzyć.

Z Krynicy
dla bl-karolina.pl
Damian Malesa

P.S. Co byście pomyśleli widząc na wyciągu narciarskim dwóch gości, tańczących i głośno śpiewających „Ai Se Eu Te Pego”? Bo tak się zastanawiam co sobie myśleli ci ludzie, którzy się wtedy patrzyli na mnie i Eryka…

 

Klub Kibica Bł. Karoliny

Napisane przez admin dnia Luty 17th, 2012

9 grudnia ubiegłego roku, został założony Klub Kibica, który na dzień dzisiejszy liczy 31 członków, i będzie czynnie wspierał nasze drużyny na meczach.

W dniu dzisiejszym, na spotkaniu, Przewodniczący Klubu Dawid Drabicki przedstawił historię powstania naszego klubu.

 

Wszyscy należący do klubu otrzymali szaliki kibica.

 

 

ZARZĄD KLUBU:

Prezes: Elwira Gudyka

Wiceprezes: Dawid Drabicki, Krzysztof Senderowicz

Przewodniczący: Krzysztof Senderowicz, Dawid Drabicki

Skarbnik: Agnieszka Pitera

Jasełka 2012

Napisane przez amazur dnia Styczeń 28th, 2012

 

W ubiegłą niedzielę w naszym kościele odbyły się Jasełka przygotowane przez Oazę i LSO. Jak co roku w przygotowaniu wzięły udział zarówno dzieci jak i młodzież. Pod czujnym okiem animatorów przygotowywali się przez prawie dwa miesiące.

W tym roku w Jasełkach wystąpiło bardzo dużo elementów śpiewanych. Dużą rolę odegrał chór, ale znalazły się także solowe partie Archanioła Gabriela, Maryi i Józefa.

W historii o narodzeniu Jezusa nie mogło zabraknąć także i Heroda, pasterzy czy króli. Ważną rolę odegrały anioły i diabły, czyli dobro i zło. Sceną końcową była "bitwa na głosy" pomiędzy Niebem i Piekłem. W końcu zwyciężyło dobro, tak jak ponad 2000 lat temu.

Na koniec młodzi aktorzy dostali owacje na stojąco, a to świadczy o tym, że ich trud nie był daremny…

Zdjęcia z jasełek można obejrzeć tutaj

Jasełka 2012

Napisane przez amazur dnia Styczeń 14th, 2012

Jak co roku gorąco zapraszamy wszystkich do obejrzenia jasełek przygotowanych przez młodych aktorów Oazy. Nasze jasełka odbędą się 22 stycznia o godzinie 15 w kościele parafialnym.


Copyright © 2009 Oaza. Free Wordpress Themes. Przetłumaczone przez Internetowy Bloguś